6 maja, noc z soboty na niedzielę
Powoli porządkuję swoje życie, w najróżniejszych aspektach. Dziś na przykład wyrzuciłem dwa 120 litrowe wory ze starymi ubraniami. Niektóre ściuchane, niektóre ściuchane ale ukochane, i takie zupełnie nie używane, ale źle się kojarzące.
I myślę co dalej. I jak dalej. I na razie brak czytelnej koncepcji.
17 maja, czwartek, południe
Nie ma spokoju. Nie wiem jak to przeżyję. Nie mam siły, chcę tylko uciec. Źle mi. Jebał to pies.